Szept
- Derek Carty - szepnąłem - istotnie opowiadałeś o nim. To się wydarzyło na rok przed klęską Custera. Spotkałeś go później? - Nigdy. Ostatni raz właśnie w Blowy Garden. Mam nadzieję, że stara znajomość ułatwi nam zasięgnięcie informacji o Clarku, Carty niczego przede mną nie ukryje. Ale oto i on. - Już, już, Karolu! Wszystko załatwione, konie w stajni. - A siodła i broń? - Nie martw się, wszystko przeniesiono do moich własnych apartamentów. - Pięknie, lecz czy przypadkiem nie pomyliłeś wierzchowców? - Jakże mogłem pomylić, skoro tylko dwa zostały uwiązane u wrót mej posiadłości? A teraz chodźcie ze mną. W tej izbie nie jest tak bardzo przyjemnie. - Mój przyjaciel - przedstawił mnie Karol. - Przyjaciele naszych przyjaciół są naszymi przyjaciółmi - stwierdził sentencjonalnie. Nie byłem zachwycony tym wyróżnieniem. - Poprowadzę was. Ruszył pierwszy, my za nim. Przeszliśmy wzdłuż salę, minęli jakąś sionkę i dopiero za nią Carty uchylił drzwi. - Sprezentuję was mojej żonie - oświadczył bardzo dumnie.
samochody używane dostawcze piłki do koszykówki La Junta .