Derek Carty
- Derek Carty! Oczom nie wierzę. - Ten sam, ten sam. Witaj, stary druhu! Objął Karola ramionami i mocno go uściskał. Wydało mi się, że Karol nie jest zbytnio uradowany nieoczekiwanym spotkaniem. - Prędzej spodziewałbym się ujrzeć tu żywą złotą sowę niż ciebie - powiedział uwalniając się z objęć Carty'ego. - Ale ujrzałeś. I teraz nigdzie nie pójdziesz. - Musimy umieścić konie w stajni - szepnąłem - a tu... Człowiek w kitlu miał pewnie znakomity słuch. - Jest stajnia! - wykrzyknął. - Trzymam w niej muła, innych nie przyjmuję, ale dla ciebie, Karolu, wszystko! Siadajcie - wskazał pustą ławę. - Wrócę za chwilę. To powiedziawszy odszedł, a my usiedliśmy. - Kto to jest? - zapytałem. - Widzę, że łączą was zażyłe stosunki. - To jest, jeśli się nie mylę, właściciel saloonu. - Prawdopodobnie. Skąd go znasz? Przecież nigdy nie byłeś w La Junta. - Nigdy, lecz moja znajomość z tym człowiekiem. Wywodzi się z zupełnie innej miejscowości i sięga odległych lat. Pytasz, kto to jest? Trochę złodziej koni, I' trochę szuler, a poza tym...
prepaid calling card Odblaski Systemy grzewcze La Junta .